Na spacer wybraliśmy kierunek miasta. Poznałam prawie całą rodzinę blondynka. Jest wspaniała! Już wiem po kim ma geny.
Niall zaprowadził mnie do jakiejś przytulnej kawiarni. Siadając zamówiliśmy dla mnie szarlotkę i kawę a dla niego sernik i kawę.
-Opowiedz mi coś o sobie. Co robią twoi rodzice?
-Moi rodzice mieszkają w Nowym Jorku albo w Las Vegas, nie wiem-powiedziałam
-To ich nie odwiedzasz?
-Nie.
-Dlaczego?-zapytał biorąc moje dłonie w swoje
-Oni nie chcieli żebym była piosenkarką. Chcieli żebym pracowała w biurze tak jak ojciec albo żebym była aktorką jak matka.
-Przykro mi.
-Nie! Nie chcę żeby ktoś mi współczuł tego że moi rodzice się do mnie nie odzywają a ja do nich również. Sama wybrałam sobie taką drogę i powinnam mieć do siebie samej pretensję dlaczego wyjechali ode mnie.
-Kocham cię
-Ja ciebie też-powiedziałam
Wróciliśmy do domu państwa Horanów ponieważ się już powoli ściemniało. Pokój miałam dzielić z blondynkiem. Przebrałam się w piżamę i poszłam do łazienki umyć zęby. Wychodząc zobaczyłam na łóżku siedzącego jedynie w bokserkach blondyna.
-Jesteś-powiedział podchodząc do mnie
-Niall, chodźmy spać. Jestem zmęczona-powiedziałam jęcząc
-Ellie-powiedział i zaczął całować moją szyję.
-Niall na dole są twoi rodzice i brat. Nie chcę żeby nas usłyszeli i żeby sobie coś pomyśleli
-Będziemy cicho-powiedział ściągając mi bluzkę. Całował mój brzuch schodząc do linii bielizny. Zaczął lekko swoimi zębami szarpać je. Potem ściągnął mi biustonosz i zaczął całować piersi.
Kiedy mu się już zdążyły znudzić szybkim ruchem ściągnął mi spodenki i majtki. I zanurzyliśmy się w błogiej przyjemności.
Rano wstałam szybciej niż blondyn i całe szczęście! Ubrałam się i zeszłam na dół do kuchni. Spojrzałam na zegarek wiszący na ścianie który wskazywał 8.00 i postanowiłam zrobić dla każdego śniadanie. Postanowiłam na naleśniki i kanapki. Zrobiłam chyba z 30 naleśników i 20 kanapek. A do tego kawę i herbatę. Kiedy skończyłam układać na stole jedzenie na dół zszedł brat Nialla, Greg.
-Dzień dobry-powiedziałam
-Cześć Ellie-uśmiechnął się-Zrobiłaś śniadanie? Wiesz że nie musiałaś?
-Wiem ale chciałam wam podziękować za to że pozwoliliście mi tu być chociaż mnie nie znaliście.
-Jesteś przyjaciółką Nialla a przyjaciele Nialla to również nasi przyjaciele-powiedział
-Dziękuję-powiedziałam i razem usiedliśmy przy stole
-Przepraszam że cię o to pytam ale czy łączy was coś więcej niż przyjaźń?-zapytał
-Nie. To znaczy łączy nas tylko przyjaźń
-Możesz mnie kłamać ale nigdy nie okłamiesz samej siebie-powiedział
-Ale naprawdę
-Niall mi co innego powiedział-przerwał mi-Powiedział że mu się podobasz ale nie wie czy ty tego chcesz. Ja chciałbym dla was jak najlepiej. I widzę jak się na siebie patrzycie. To nie jest zwykły wzrok...to wzrok miłości-powiedział zakańczając
-Dziękuję ci za rozmowę-i go przytuliłam mocno
-Greg zostaw moją dzie...przyjaciółkę!-krzyknął poprawiając się szybko
-Haha oczywiście! Na razie! Muszę iść do pracy!-i zostaliśmy sami.
On kocha mnie a ja kocham go...więc czemu nie możemy być razem? Może dlatego że KTOŚ mi tego zabrania...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz